"Małżeństwo i rodzina są tylko i wyłącznie tym, co sami z nich czynimy"
Jua obudził szarą lwicę.Kora spojrzała na niego,przez zmrużone powieki.Przeciągnęła się.
-O co chodzi,tato?
-Wstawaj,musimy już ruszać.
Mheetu stanął obok Jue i oboje opuścili jaskinię.Kora wstała ,polizała Shani za uchem,to samo z Ember,nim opuściła jaskinię.Stanęła obok dwójki lwów,nim chrząknęła.
-Więc,gdzie chcesz ruszać?
-Na Lwią Ziemię,mam ważną wizytę,-odparł Jua
Mheetu skinął głową.
-To bardzo ważne i powinna się na nim pojawić rodzina królewska.Przecież Koruś jesteś księżniczką.
-Nie da się zapomnieć,-Kora przewróciła oczami.
Od razu cała trójka ruszyła w stronę Lwiej Ziemi.Na samym początku,zatrzymali się,by napić się czegoś z wodopoju.Kora chciała także coś upolować,ale bała się pośmieliska-że jej się nie uda i to na oczach bliskich.
Postanowiła więc wytrzymać,bo na pewno na Lwiej Ziemi dostaną coś do jedzenia.
Kiedy tylko przeszli przez granicę,Mheetu zaproponował bieg.Jua odmówił jednak sugerując,że muszą wyglądać królewsko.Kora w duchu uświadomiła sobie,że nie umyła dzisiaj futra w tym pośpiechu,ale najwyraźniej nie było tego widać.
Długo zmierzali w stronę Lwiej Ziemi i dopiero przy pustyni,przyspieszyli.Była już przecież pora górowania słońca.
Gdy przemierzali natomiast Złą Ziemię,Kora zastanawiała się,jak można tak było zaniedbać chodź jedno miejsce.Jua wyczuł jej wzrok,bo spojrzał na nią.
-Chodź Koro,stań obok mnie.Wkrótce będziemy.
Kora wykonała polecenie ojca.Szła teraz równo z jego krokami,a gdy tylko przekroczyli granicę i znaleźli się na majestatycznej Lwiej Ziemi,Kora zaniemówiła.Lwia Ziemia była pięknym miejscem,oczywiście mniej pięknym niż Rajska Ziemia.
Wiedziała,że Lwia Ziemia słynie z tradycji.Mijała zaciekawione zwierzęta,tym samym próbując sobie przypomnieć,jak to było za ery Skazy Bratobójcy,który zabił Mufasę Sprawiedliwego. Obecnie z tego co wiedziała,władał król Kovu z królową Kiarą,którzy posiadali dwójkę synów.
Kiedy doszli do wodopoju,Kora napiła się wody.
Lwia Skała była większa od Rajskiej.Naprzeciw rodzinie królewskiej,wyszli Kovu,Kiara,Simba i Nala,dobrze przywitali się z rajskoziemcami.Kora nie zauważyła u boku królowej żadnego z synów.Skinęła głową.
Kovu zaczął:
-Witajcie na Lwiej Ziemi.Juo ,Mheetu i...czy to twoja córka?
-Tak.Moja i Maishy,-powiedział Jua
Kora skłoniła głowę
-Jestem księżniczka Kora
-Miło cię poznać.Proszę,-Kiara wskazała ogonem miejsce,-tam jest mój młodszy syn,Jicho,chciałabym by cię oprowadził,-puściła oko do Kory.
Kora skinęła głową i odeszła w tamtym kierunku,nie słuchając już rozmowy dorosłych.
Szybko odnalazła Jicho.Miał jasną sierść jak Kiara i jej czerwone oczy.Grzywę miał natomiast ciemną.Nie daleko był jego brat,brązowy z zielonymi oczami.Szybko się jednak pożegnali,gdy dojrzeli Korę.
Jicho podszedł do niej.
-Hej! Jestem książę Jicho,mam cię oprowadzić po Lwiej Ziemi
-Dziękuję,-powiedziała Kora,-jestem Kora,księżniczka Rajskiej Ziemi.Ty jesteś młodszy?
-Tak.Mój brat,Kesho,jest starszy i jest następcą tronu,-następnie zmieszany dodał,-chodź,oprowadzę cię.
Ruszyli we dwójkę w stronę granicy.Kora i Jicho na samym początku,obeszli wodopój i kilka polan.Kora zaproponowała polowanie.Ku jej zdziwieniu,Jicho od razu przystał na propozycję,ale uznał,że to szara lwica powinna zapolować jako dziewczyna.
Kora więc odmówiła.Nie miała już ochoty na polowanie.
Następnie udali się na obchód Złej Ziemi i Lwiej Skały.
Kiedy skączyli,Kora zatrzymała się.
Jicho kontynuował:
-Pomyślałem,że może chcesz poznać lwioziemki? są miłe.
-Nie dziękuję,muszę znaleźć ojca.-powiedziała Kora
Jicho skinął głową
-Jak uważasz.Z resztą i tak będziemy mieli jeszcze dużo czasu.
Szara lwica uniosła do góry jedną brew,jednak Jicho już skierował się w stronę skałek.Kora przewróciła oczami,odwróciła się i wykonała kilka kroków w stronę Lwiej Skały.
Kiedy znalazła się na samym szczycie,obejrzała się na jaskinię.Tak jak myślała,Jua prowadził bogatą rozmowę z władcami Lwiej Ziemi.Mheetu siedział u jego boku,ale Simby i Nali nie było.
Kora weszła do jaskini,ku zaskoczeniu innych.
-O,Kora.Co tu robisz? Już po zwiedzaniu?-spytał Mheetu
-Właściwie to tak..poza tym jest już noc.Gwiazdy prawie się pojawiły,nie powinniśmy wracać?-spytała
-Faktycznie jest późno,-zauważyła Kiara,po czym zwróciła się do Juy,-w takim razie,może macie ochotę u nas przenocować? Mam dług wobec Lenny,mojej przyjaciółki.
-Poza tym Kora i Jicho powinni się jeszcze lepiej poznać,-mruknął Kovu,-w końcu się zaręczeni.
Kora wybałuszyła oczy.No..po raz kolejny o czymś nowym się dowiaduję,jak wtedy,gdy odkryła,że jest adoptowana.
Syknęła w stronę Mheetu:
-Wiedziałeś o tym?
Mheetu skinął głową
-TO dobre wyjście,Koro.Jicho pomoże ci w przyszłości nad rządami Rajskiej Ziemi.I między Lwią a Rajską zapanuję długi pokój
Kora pokręciła głową z niedowierzaniem.Akurat książę Lwiej Ziemi wszedł do jaskini.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz