piątek, 3 sierpnia 2018

#7 Noc pod gwiazdami

"Ci,których kochamy nigdy nie umierają,bo miłość jest nieśmiertelna"

Kora,przez całą wizytę na Lwiej Ziemi,nie miała ochoty z nikim rozmawiać.Nie odzywała się do syna Kiary, Juę czy Mheetu.
Dopiero kiedy wróciła na Rajską Ziemię, wrócił jej humor.Tu był jej dom i pomimo iż bolało ją to,że będzie musiała wyjść za kogoś,kogo nie kocha,musiała to zrobić dla Rajskiej Ziemi.

Szara lwica była bardzo głodna.Kora wybrała się na polanę.Szybko wytropiła antylopy,do których zaczęła się skradać.Cicho,bezszelestnie.Wystawiła pazury i łapa za łapą,zbliżała się w stronę zwierzęcia.Gdy była dość blisko,wzbiła się w powietrze i..znowu trafiła w glebę.Tym razem jednak szybko wstała,głód był zbyt mocny.Zabrała się do drugiej szansy i tym razem jej się udało.Kora wbiła kły w ciało antylopy i zjadła ją szybko.

Następnie lwica umyła szare futro,położyła się na płaskiej skale i zapadła w spokojny sen.

*
Dwa miesiące później
Ember kopnęła piłkę z owoca baobabu w stronę Kody.Lew odbił ją i zaczął pędzić w stronę bramki.Ember pozwoliła mu szczelić.
-Wygrałem!-krzyknął zadowolony lew,widząc jednak,że lwica ma smutny wzrok,opanował się.Spojrzał w zielone oczy Ember.
-Co się dzieję?
Ember pochyliła głowę.
-Po prostu nie mogę pogodzić się z tym,że odchodzisz
Nadszedł czas,kiedy lwy nastoletnie dorosły..a to oznaczało,że lwy musieli odejść,jak nakazywała tradycja.W stadzie mogą mieszkać tylko lwice i jeden lew,władca,oraz lwiątka.
 
 
Ember przytuliła się do grzywy Kody,a ten polizał ją za uchem.
-Będę bardzo tęsknił,Ember.
-Nie będziesz...bo ruszam z tobą
 
*
Iziaa postanowiła odwiedzić kuzynkę na Lwiej Ziemi,wraz z matką.Nie mogła także uwierzyć,że zakocha się w tutejszym lwie.
 
*

Kora wskoczyła w stronę Sawy,powalając go na ziemię.Sawa zaśmiał się.Korze nie było do śmiechu.Zeszła z lwa.
-Odchdzisz jutro,prawda?
-Niestety.Pozdrów odemnie proszę Izięę,słyszałem że wraca jutro wieczorem.
-To prawda,-skinęła głową Kora,- Ember też odchodzi jutro,wraz z Kodą
-Będę się nią opiekował,on też.
-Ale czemu musiecie odchodzić,-Kora zmrużyła oczy,-Jestem Księżniczką,zmienie prawo,obiecuję!
-Pewnego dnia,znów się spotkamy,-Kora wiedziała,że Sawa myśli teraz o swojej siostrze,Lea.Kora przytuliła się do jego boku i szybko liznęła go w policzek.
-Będę tęsknić.
-Chodź..-Sawa odkleił się od szarej lwicy,-chce cię gdzieś zaprowadzić

Poprowadził Korę w stronę łaką.Kora była zaciekawiona,o co chodziło.Szybko jednak odkryła,o co chodzi.Patrząc na niebo,ktore zaiskrzyło nad łąką z miękką trawą.Milion gwiazd iskrzyło  na niebie,jak maleńskie punkciki.
Kora wyszeptała:"Łał!",nim się położyła.Sawa ułożył się obok niej.Oboje wlepili oczy w gwieździste niebo.
 
-Zobacz,to lwy walczące o kawałek mięsa!-Sawa wskazał łapą gwiazdozbiór.
Kora zaśmiała się.
-A to motyl,-pokazała łapą.
-A to serce..
-To lwia głowa..
-To drzewo..
-To kwiatek..
Kora spojrzała na Sawę niebieskimi oczami.
-Przodkowie będę nad tobą czuwać.
-Lea także?-spytał smutno Sawa
Kora pokręciła głową
-Lea żyję i ty ją odnajdziesz,a gdy nadejdzie czas..wrócisz na Rajską Ziemię,-następnie dodała,-Dziękuję,że pokazałeś mi to miejsce,Sawa.
-Dla przyjaciółki zawsze,-szepnął lew
Jeszcze długo oglądali gwieździste niebo.
 
*
Shani i Mheetu siedzieli obok siebie na kamieniu.Shani spojrzała na partnera.Jej czarna sierść była niewidoczna w nocy.
-Kora nie powinna tego małżeństwa czyniś,-szepnęła,-kiedy się odbędzie?
-Jutro rano.I wiesz Shani,że to jej obowiązek jako księżniczki.
-Ona nie jest tylko księżniczką,-powiedziała lwica,marszcząc brwi.Wstała i nieczekając na lwa zaczęła odchodzić.Odwróciła się jeszcze,by powiedzieć,-Pamiętaj,że kiedy my się poznaliśmy,byłam zwykłą lwicą i to jeszcze pochodzącą od skłóconej z twoimi rodzicami rodzinny.Nigdy nie zapomnę jak o mnie walczyłeś.
Odeszła szybko.
Musiała jeszcze pożegnać się z Ember,przed jej odejściem.Wydawało jej się,że w tamtym momencie traci obie córki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz